Browsed by
Tag: markety budowlane

Handel materiałami budowlanymi

Handel materiałami budowlanymi

Handel materiałami budowlanymi to strefa budownictwa szerzej , całej gospodarki narodowej skupiająca kilkanaście tysięcy firm, zatrudniających sporo ludzi. Nikt nie wie dokładnie ile bo tajemnica poliszynela jest, ze budownictwa tak w ogóle w tym hurtownie budowlane są ciepłym, miejscem zatrudniania na „czarno” Ludzi dużo, nasycenie, żeby nie powiedzieć przesycenie runku oczywiste. Hurtowni budowlanych, budowlanych sklepów internetowych od cholery. Zatem formy konkurencji adekwatne. Marketing coraz bardziej wyrafinowany.

Wszystkie firmy na tym rynku są „naj”… najlepsze, najstarsze, mają niezawodny transport, doskonałych doradców technicznych i oczywiście najniższe ceny. Oczywiście icmarket.pl należy również do tych najlepszych budowlanych sklepów internetowych :).
Ale ponieważ tak właśnie jest spuścimy z tego balonu chociaż trochę powietrza. Nie można całego życia przepędzić na pokazie kulturystycznym. Dalsza cześć tekstu może być percepcyj-nie trudna dla smutasów z działów marketingu oraz wszelkich młodych ambitnych i starych sponiewieranych. Dalej minimalna doza poczucia humoru i dystansu do … wszystkiego będzie wymagana.

1. jeden z naszych szanownych i szacownych konkurencyjnych sklepów internetowych zamieścił na swojej witrynie, starając się przebić wszystkich doświadczeniem internetowym ogłosił , że istnieje od uwaga od 1991 roku!!!
No cóż wcale nas to nie zaskakuje mimo, ze w Polsce nie działał w tym roku ani jeden serwer. Ale jeżeli tak… to nie kierując się dłużej fałszywą skromności powiedzmy to wreszcie – ICMARKET.PL BYŁ DOSTAWCĄ BLOKÓW KAMIENNYCH NA EGIPSKIE PIRAMIDY. Trochę tylko nie pamiętamy czy dostarczając kamienie na budowę użyliśmy transportu morskiego czy lotniczego 🙂 Umiaru w tej branży nie uświadczysz.

2. Teraz nasz ulubiony ton tekstu
„W trosce o satysfakcje klienta dostarczamy ceramikę budowlaną najwyższej jakości najlepszych, najbardziej renomowanych marek na świecie. Na czas, na miejsce no i ma się rozumieć w najniższej cenie.” jak napisze jeszcze jedno zdanie w tym tonie to zwymiotuje… Ale, ale a propos ceramiki budowlanej faktycznie dostarczamy, a co potem na budowie się z nią dzieje… Zobaczcie Państwo sami

3. Masoni, a architektura
Mogę tylko dopowiedzieć, że masoni …. to również…. partie polityczne tylko te sejmowe ma się rozumieć – zwłaszcza ich zarządy, stowarzyszenie producentów piątych klepek, koła łowieckie…. dokarmiające z poświęceniem zwierzynę – dziką i okrutną, sterylne sanepidy, rzeczoznawcy i syndycy mas upadłościowych, komornicy i ich rozbudowane „rodziny”, radni ludowi, urzędy marszałkowskie zwłaszcza sekretarki i sprzątaczki tam zatrudnione i … fiu, fiu, trochę tego jest. Co tu dużo gadać to trzeba zobaczyć!. Monty Python – Architekci

Niskie ceny w marketach budowlanych

Niskie ceny w marketach budowlanych

Skąd biorą się niskie ceny materiałów budowlanych w usieciowanych marketach czyli tzw sklepach wielkopowierzchniowych ? Temat bez wątpienia zasługuje na spory wydatek energetyczny i czasowy wytrawnego dziennikarza .. śledczego:). Trochę żartuje, a trochę mowie poważnie! Do rzeczy. Domyślacie się Państwo, że znakomita większość producentów materiałów budowlanych chętnie umieszcza swoje produkty na półkach jakże rozpowszechnionych marketów budowlanych. Wolumen sprzedaży kusi … bardzo! Zresztą to jednoznaczne i bezdyskusyjne wskazanie biznesowe. Nie jest to jednak wcale takie proste. Na drodze stoją spore koszty, rozbudowane procedury zachodnich koncernów, no i stający za ich przestrzeganiem koncernowi negocjatorzy…”marketowe goryle” – określenie nie moje. Tu można by napisać barwną księgę opisującą relację pomiędzy producentami materiałów budowlanych, a sieciami marketów. Wow, ale by było!!! Wszystkich uczestników zjawiska zachęcam do notatek i spisywania wspomnień jeżeli „popadli” w stosowny wiek. To byłby znakomity dokument. Wierze, że taka książkę powstanie… pewnie nie jedna – dokumentująca zjawisko i wiele mówiąca o współczesnej gospodarce w Polsce. Nie mam tyle siły i czasu, żeby opisać wszystko co wiem. Na okoliczność tego tekstu pozwolę sobie przytoczyć tylko jedną historię, a właściwie historyjkę, ale dobrze ilustrującą sprawę. W tym przypadku z inicjatywy sieci marketowej dochodzi do zadzierzgnięcia rozmów o możliwej współpracy. Punkty dla producenta to market występuje z inicjatywą – „to im zależy”. Hmm. Faza początkowa, obie strony używając języka negocjatorów – „nagrzane”. Zdecydowana większość punktów umowy jest akceptowana przez strony. Inna sprawa, że radca prawny producenta, starszy pan, ze zdumieniem przeciera oczy – czego to w umowie zaproponowanej przez sieć marketowej nie ma. – wielkie samochody systematycznie opróżniające magazyny – kurde, ale byśmy się odkuli – to głos jednego z handlowców producenta oddelegowanych do rozmów. Oczywiście staje problem cen! Problem jest – oczekiwania marketu są trochę dołujące. Rozmowy trwają tygodnie. Koncernowi negocjatorzy zaprawieni w bojach, w sumie trzy osoby poprzedzające na rozmowy w zmiennym składzie są grzecznie natrętni leciutko agresywni. pojawiają się w firmie coraz częściej dając do zrozumienia, że czas rozmów się kończy i gdyby nie osobista sympatia to ich szefowie by już dawno ich zmusili do podpisania umowy z konkurencyjnym producentem. Wielka narada u producenta z udziałem „wszystkich świętych” – co możemy jeszcze zrobić? .. no trochę możemy, ale te nasze produkty jakoś „kupy muszą się trzymać”. Spis ustaleń sprowadzających się Szanowni Państwo – i żadne dementi tu nie pomogą!!! – do ograniczenia jakości produktu. Po prostu. – Dodamy trochę mniej tego i tego i tego też mniej, jeszcze trochę mniej… chyba mieści się w normie. Projekty nowych opakowań. Powstają nowe kalkulacje. Nowa tura negocjacji. Niestety nowe obniżone ceny produktów nie pomagają w nawiązaniu współpracy. Nie są dość niskie. obniżona jakość produktów mało zajmuje marketowych negocjatorów. Pod koniec rozmowy marketowcy stają się malkontentami, są nie zadowoleni i opryskliwi. Uczestniczący w tej rozmowie Prezes zarządu spółki ..detonuje! Wyrzuca lekko przerażanych negocjatorów marketowych na tzw zbitą mordę. Prosi o odprowadzenie Panów do drzwi dorzucając na odchodne, – żeby już więcej się tu nie pokazywali!!! Markeciarze odjeżdżają. Sekretarka podaj krople uspakajające. Fabryka wraca do normalnej pracy. Mija tydzień …. i zgadnijcie Państwo czyj samochód stoi przed siedzibą zarządu producenta materiałów budowlanych 🙂 Oczywiście – Bingo! Negocjatorzy marketowi tym razem w komplecie trzech osób proszą o zaanonsowanie u pana prezesa. Przerażona sekretarka anonsuje … prezes dziwnie spokojny zaprasza do gabinetu, serdecznie wita przybyłych. Panowie lekko spięci zapewniają o szacunku i wielkiej osobistej sympatii. Gra wstępna przedłuża się. Prezes słuch spokojnie. Po dwóch kwadransach „gadania o karabinach i starych Polakach” Panowie przechodzą do rzeczy. Pytają – czy czegoś – jednak, mimo wszystko, nie dałoby by się zrobić ….z tym cenami. Bo oni bardzo by chcieli.. Prezes słuch spokojnie. Perorowanie Panów trwa, wzmaga się lekko agresywny koncernowy ton. Siedzący przy biurku prezes uśmiecha się uprzejmie w kierunku panów z centrali wielkiej sieci marketowej poprawia na swoim prezesowskim fotelu przydusza guzik i wzywa sekretarkę. Panowie lekko skonsternowani milkną… – co teraz? „w obecności kobiety nie da nam po mordzie” … ostatnio był tego bliski. Prezes wciąż uprzejmie się uśmiecha i prosi panią sekretarkę, żeby notowała. Po sformułowaniu pierwszych zdań notatki służbowej sekretarka robi wielkie oczy, guziczek ostatni strażnik dekoltu z trudem odpiera napór. Panom negocjatorom marketowym opadają szczęki. Pan prezes nienagannie grzeczny zgadza się na ceny zaproponowane przez sieć marketową! Podpisy pod notatką, ukłony, uściśnięcia dłoni. Sukces. Porozumienie. – …ale przecież koszty produkcji!! Informacja rozchodzi się po fabryce… – Prezes zwariował ani chybi! O koło południa prezes zwołuje zebranie z udziałem wszystkich świętych”. Tym razem już o nic nie pyta nie radzi się tylko rzeczowo i bez uśmiechu – który znikł z jego twarzy wraz z odjazdem negocjatorów – stwierdza: – Chcieli niskich cen dostaną niskie ceny!! … teraz do roboty. W tzw międzyczasie Pan prezes zlecił „ciche badania ” w laboratorium zakładowym. Osobiście kupując konkurencyjne produkty w innej konkurencyjnej sieci marketowej. – No cóż proszę Państwa – stwierdza pan prezes – w tych wynikach badań jest …. zwykłe gówno, mówiąc grzeczniej produkty konkurencyjne są kiepskie .. bardzo. Więc zrobimy tak: tu następuje długa lista ograniczeń materiałowych i technologicznych dotyczących produktów. Nowe kalkulacje potwierdzają … Pan prezes nie zwariował. Prezes ma „łeb do interesów”. Z największym entuzjazmem spółka producenta materiałów budowlanych spełniła postulat negocjatorów dotyczący napisów na opakowaniach. Wielkie napisy marki marketowej przesłaniają ledwo widoczne napisy dotyczące producenta. – „Jak myślisz kotku co w tym opakowaniu jest w środku” ?:)